Mam słabość do tej autorki i z nieskrywaną radością chłonę poszczególne powieści. A ponieważ skompletowałam tę serię - nie omieszkałam uzupełnić lektury. I tak kolejny rok mija mi pod znakiem pisarstwa pani Miszczuk. Ale do sedna.
Tak wygląda cała seria:
Podczas lektury bawiłam się wspaniale i chociaż pierwszy tom czytałam już w sumie kilka lat temu nie przeszkodziło to w delektowaniu się kontynuacją losów Wiktorii.
Dlaczego tak lubię tę serię? Przede wszystkim nie nudziłam się podczas czytania. Nie ma tu niepotrzebnych opisów, fabuła jest płynna i wciągająca - w momencie kiedy chciałoby się przerwać zaczyna znów dziać się coś, co sprawia, że ciężko się oderwać od lektury.
Podoba mi się też dobór postaci - nie tylko biblijnych ale i historycznych. Poza tym - nie ma się co oszukiwać - są po prostu niesamowicie kreatywnie przedstawione w literacko-fikcyjny sposób.
Chciałoby się więcej...
I może Wiktoria nie jest typem mojej ulubionej bohaterki - w zasadzie zupełnie nie jestem w stanie pojąć jej krótkiej pamięci w stosunku do postaci, które wyrządziły jej krzywdę, a z którymi nadal się zadawała... - to jednak dobrze się to czytało. Każdą z tych pozycji.

