niedziela, 8 marca 2026

Podsumowanie lutego

Luty za szybko mi poleciał, również czytelniczo. Przeczytałam w całości jedną książkę i od razu kilka słów o niej.

 

"Wilk" to debiut Katarzyny Bereniki Miszczuk, byłam jej ogromnie ciekawa. Mam też jej kontynuację, którą kupiłam w promocji jako pierwszą i która czekała, aż trafię na początek tej historii.

Uzmysławiając sobie, że autorka miała zaledwie 15 lat tworząc tę historię można dodatkowo docenić kunszt jej warsztatu. Ciekawym jest fakt osadzenia akcji w Stanach, w małym miasteczku. Intrygujące natomiast - ale spójne od początku do końca - jest obarczenie bohaterki rozwijającymi się z tygodnia na tydzień koszmarami. Do tego trochę nastoletnich problemów - wszak poważnych i dojrzałych. Nie spojlerując - świetnie dopięte rozwiązanie mrocznego sekretu, choć może sam przebieg tej ostatniej akcji odrobinę naiwny, ale dobry! 

Nie nudziłam się lekturą, fabuła była spójna, odzwierciedlająca emocje młodego człowieka. Może czasem nieco naiwna, ale nie dałoby się tego uniknąć. Pamiętam, co mi zdarzało się pisać w tym wieku i jak bardzo nie chciałabym tego pokazywać nigdy i nikomu. Dodało to tylko uroku tej powieści, nadało jej autentyczności. Chciało się to czytać. Podziwiam i to bardzo.

Krótko: podobało mi się, więc z przyjemnością sięgnę po "Wilczycę".

W lutym czytałam jeszcze Hłaskę, który wisiał na mojej liście od... tak dawna, że wstyd byłoby podawać tu jakąkolwiek cyfrę. Nadal czytam, choć stan jest wyjątkowo słaby. Chyba wezmę ją później na warszat i przed zwrotem na "półkę bookcrossingową" nieco ją zabezpieczę...


niedziela, 1 lutego 2026

"Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt" - Grady Hendrix

Szokująca i niepokojąca, a jednocześnie piękna i budująca powieść. - "New York Times"

Zgadzam się w pełni z powyższym. Muszę przyznać, że była to naprawdę dobra lektura, łącząca zarówno temat trudny, jak i elementy magiczne (i niestety nie było tu raczej tej dobrej strony magii). Niemniej czytało się ją dobrze, fabuła także spełniła moje oczekiwania, a dodatkowym plusem jest ładna, intrygująca okładka.

 

"Zbłąkanymi dziewczętami" autor określił młode ciężarne kobiety, które pod przymusem rodziny przebywają w przytułku dla "upadłych" dziewcząt ulokowanym gdzieś na Florydzie w latach 70. ubiegłego wieku. Każda z nich ma inną historię, inne doświadczenia, ale wszystkie oczekują przyjścia na świat noszonych przez nie dzieci. W głównej bohaterce rozbudza się jednak nadzieja na lepszą przyszłość, kiedy nieoczekiwanie dostaje się w jej ręce stara księga, skrywająca wiele tajemnic.

Tę książkę - mimo że jest "tylko" powieścią - powinno się koniecznie przeczytać. Autor odwołuje się w niej do relacji jednej z członkiń swojej rodziny, która przeszła przez piekło przymusowego oddania dziecka do adopcji. Nie był to odosobniony przypadek - szadunkowe dane  mówią o co najmniej 2 milionach dzieci, które zostały oddane do adopcji między 1945 a 1973 r. i wiele z tych dzieci przyszło na świat właśnie w przytułkach dla "upadłych" dziewcząt.  Takie "domy samotnej matki" były utrzymywane w tajemnicy, ale dziś wiadomo, że istniały nie tylko w Ameryce. 

Mimo trudnej tematyki i niezbyt optymistycznych treści - w końcu rozdzielano tu świeżo upieczone matki z dziećmi... - w powieści są też te miłe akcenty: dziewczęta w przytułku nawiązują przyjaźnie, okazują sobie wsparcie, odnajdują w sobie siłę i determinację do działania i przeciwstawiania się restrykcyjnym i często absurdalnym regułom. Dla przeciwwagi oczywiście zestawione jest to z wyrafinowanym łamaniem ducha walki i tłamszeniem marzeń rozbudzonych w młodych dziewczęcych sercach przez oprawczy system. Mimo to wzruszyłam się pod koniec lektury - nie wszystko jest przecież stracone, nawet kiedy wydaje nam się, że sytuacja jest na tyle beznadziejna, że nic dobrego wydarzyć się już nie może. A jednak. Choć nierzadko potrzeba tu dużo czasu...

Styczniowe podsumowanie czytelnicze

Krótkie ogólne podsumowanie czytelnicze z pierwszego miesiąca 2026.

Bilans nie wygląda źle, bo:

1) przeczytałam 3 książki

  

2) zamiennie czytam jednocześnie tylko 4 książki


3) kupiłam tylko 3 nowe książki

 

O wrażeniach z przeczytanych książek - niebawem.

piątek, 2 stycznia 2026

Podsumowanie roku 2025

 Co czytałam w ciągu ostatniego roku? Poniżej moje czytelnicze podsumowanie:

1. Król Warmii i Saturna - Joanna Wilengowska (nostalgiczny reportaż z nieuchronnością przemijania w tle)

2. Wrony - Petra Dvorakova (jakże ja rozumiem tę biedną dziewczynę i jak mi przykro...)

3. Topielica z mokradeł - Elwira Dresler-Janik (mimo, że względnie zadowolona byłam po lekturze pierwszego tomu i nie zwróciłam takiej uwagi na pewne "zgrzyty" w fabule, tak tu po prostu brnęłam w ten twór, gdzie co i rusz miałam wrażenie, że albo tracę wątek, albo zwyczajnie nie rozumiem, co tu się właśnie w tej akcji odwala... - ale żeby było śmieszniej: kupiłam kolejny tom i z niesmakiem go przeczytam...)

4. Słowiańskie baśnie i bajki - Mieczysław Rościszewski (bo nadal jestem zachłyśnięta słowańszczyzną)

5. Mitologia nordycka - Neil Gaiman (mimo kontrowersji związanych z autorem chciałam poszerzyć horyzonty i wyjść też poza słowiańszczyznę...)

6. Legandy krakowskie - opr. Anna Majorczyk (bo uwielbiam Kraków i legendy)

7. Przyjaciele, kochankowie i ta wielka straszna rzecz - Matthew Perry (nie zdawałam sobie sprawy z powagi czynników wywołujących takie zaburzenia, jak mogą one zdominować życie człowieka i uniemożliwić mu normalne funkcjonowanie... no i oczywiście po raz kolejny wróciłam do Przyjaciół próbując przy okazji uważniej obserwować Matthew podczas jego gry)

8. Jak odkryłem Prusy Wschodnie - Robert Budzinski (bo wreszcie doczekało się wydania w j. polskim! i jest już wręcz nie do zdobycia!)

9-12. Pamiętniki wampirów - Lisa Jane Smith (w zasadzie cała seria, która w moim wydaniu objęła 4 tomy/"Księgi" i wywołała oburzenie, że w serialu było zupełnie inaczej i poczucie oszukania co do wyglądu postaci, bo jak tu teraz "odzobaczyć" serialową Elenę? Ale moja wina, że skusiłam się najpierw na serial - baaaardzo moja wina! Niemniej, całą serię pochłonęłam z zadowoleniem, kolejno:

- księga 1 Przebudzenie Walka Szał

- księga 2 Mrok Powrót o zmierzchu Uwięzieni

- księga 3 Dusze cieni

- księga 4 Północ

13. Słońce wstaje w dniu dożynek - Susanne Colins (nie mogłam sobie odmówić! i choć mam przeczucie, że już teraz to wszystko zostało powiedziane i nic więcej nie powinno się pojawić - polecam! "Niech los zawsze Wam sprzyja!")

14. Naku*wiam zen - Maria Peszek (jestem zachwycona, jak można szczerze o wszystkim ze sobą rozmawiać)

15. Alchemik - Paulo Coehlo (już sobie bardziej szczegółowo opisywałam, dlaczego po to sięgnęłam - książka-cytat, ale da się czytać)

16. Piękny chaos twej duszy - Eli Paczkowska (niekonwencjonalny styl pisania)

17. Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo - Stephanie Meyer (bo zachciałam więcej prozy z wampirami w rolach głównych i czułam niepokój, że ją mam, a nadal nie przeczytałam i się kurzy...)

18. Słońce w mroku - Stephanie Meyer (jak wyżej plus poczułam się na jakiś czas nasycona)

19. Swarożyc - Katarzyna Berenika Miszczuk (kupiłam, wkurzona, że za szybko pojawiła się kolejna i przecież nie mogę jej nie mieć, no i jak to, że miałabym nie przeczytać kolejnego tomu z tej serii - i pochłonęłam z niezmiennym zachwytem i żalem, że teraz to już chyba koniec...)

20. By mistake - Nana Bekher (chciałam najpierw ocenzurować, co puszczam dalej w obieg, i jestem dość zażenowana zachowaniem bohaterów, podejściem do związków - może i niezła "heca" z pomysłem na fabułę, ale nikt nic nie straci, jeśli nie przeczyta)

21. Poradnik pozytywnego myślenia - Matthew Quick (teraz mogę z czystym sumieniem obejrzeć film! i wbrew pozorom to nie taka pozytywna historia)

22. Autobiografia na czterech łapach - Dorota Sumińska (to takie w sumie przypadkowe "wyzwanie" bo skusiła mnie "krówka" - wszak uwielbiam te cukierki! - ale miło było poczytać o tym, jak wspaniale można koegzystować z różnorakimi stworzeniami, coś niesamowitego!)

23. Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt - Grady Hendrix (chętnie to sobie bardziej podsumuję - przykry, a jakże ważny temat w fabule, a elementy magii to tylko miły dodatek)

Mimo kilku nadal niedoczytanych książek stwierdziłam, że nie wypadłam jakoś tragicznie. A nowe książki czekają...

środa, 20 sierpnia 2025

Ze zbioru myśli rozrzuconych...

 Chwila zwątpienia


Czasem sobie myślę, że jednak nie rozumiem poezji,

Że na siłę jej szukam w chwilowej refleksji,

Że z nudy sięgam po arkusz papieru,

Że na nic się zdaje marnowanie słów tak wielu.


Czasem sobie myślę, że może to jednak głupota,

Że kreślę różne bzdury, żeby nie dostać kota,

Że te rymy rzekome na siłę są dobrane,

Że tylko mi się wydaje, że brzmią razem zgranie.


I czasem myślę sobie, że to jednak chore

Życzyć sobie "Niech to piekło wchłonie!"

Bo przecież te wszystkie myśli rozrzucone

Nie dla innych mają być, a moje...


-19.08.2025 r.-