Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towles Amor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towles Amor. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 sierpnia 2022

"Lincoln Highway" - w podróż autostradą Lincolna...

Każdego czasem kusi, by wsiąść w samochód, autobus czy pociąg i odjechać w nieznane... Kolejna z powieści Amora Towlesa, którego uwielbiam już po lekturze "Dobrego wychowania", jest właśnie o podróży, o dążeniu do zmiany, ropoczynaniu od nowa. Autorką przekładu jest Anna Gralak. Osobiście postawiłabym na tytuł "Autostrada Lincolna", jestem nieco zaskoczona nieprzetłumaczeniem tytułu.

 



Strasznie szkoda było mi za każdym razem przerywać lekturę, jej czytanie rozciągnęło mi się na ponad miesiąc między kolejnymi wyjazdami, więc tym bardziej pobudzana była moja ciekawość, co wydarzy się dalej. Pozornie proste plany mogą się dość szybko skomplikować, o czym niejednokrotnie przekonują się bohaterzy tej opowieści. Im bliżej celu, tym trudniej do niego dotrzeć. I kiedy wydawać by się mogło, że gorzej być już nie może... następuje kolejny nieoczekiwany problem. Dylematy postaci, ich nie zawsze nie kolidujące ze sobą interesy, niosące tym samym problemy świetnie oddają prawdziwość twierdzenia o przepoławianiu podróży, co stanowi istny test cierpliwości i wytrwałości w szczególności dla Emmetta, który z taką determinacją stara się dopiąć obranego celu i nie zawieść młodszego brata.

Bardzo podoba mi się lekkość tej prozy, nie zdarzyło mi się znudzić w trakcie czytania, nawet mimo pozornie momentami nie tak wartkiej akcji. Zaintrygowała mnie zmiana sposobu narracji, przedstawiana raz z perspektywy poszczególnych bohaterów, innym razem prowadzona przez narratora trzeciosobowego skupiajacego się na konkretnej osobie. Może to utrudnić rozpoznanie, kto jest tą kluczową postacią lub też uzmysłowić czytelnikowi, że tak naprawdę każdy z protagonistów jest tak samo ważny w tej historii. Najciekawsze jest jednak dzięki temu to, że wiele z wydarzeń możemy śledzić z wielu różnych perspektyw, dokładniej poznając bohaterów, których one dotyczą.

W powieści dostrzegam przesłanie, że nigdy nie jest za późno, by wziąć swój los we własne ręce, nie poprzestawać na tym, co mamy, nie patrzeć na swój los bezczynnie, ale dążyć do czegoś więcej, mieć marzenia i pozwalać sobie na ich spełnienie. Oczywiście, we wszystkim jednak należy zachować rozsądek, nie dać się ponieść jedynie emocjom, ale także mieć świadomość konsekwencji swoich czynów i być gotowym do ich poniesienia. 

Jeszcze trawię to słodko-gorzkie zakończenie opowieści, która nie pozostawiła złudzeń co do losu Woolly'ego ani Duchessa, pozwala jednak mieć nadzieję na pozytywne dalsze losy Emmetta, Billy'ego i Sally. Był moment, kiedy poczułam wręcz wzruszenie, dające nadzieję na optymistyczne zakończenie całej historii. Był też moment wyjątkowo humorystyczny (o wielkości męskiego ego). Ze zrozumieniem kiwałam jednak głową, kiedy analizując sobie pobieżnie charakterystyki postaci przyznałam rację autorowi, że czasami na drodze do szczęścia potrafi stanąć nam nadmiar tego, co w nas najlepsze.

środa, 2 lutego 2022

Poświątecznie

Uwielbiam dostawać na święta książki. Tym razem stałam się bogatsza o dwie.

Pierwsza uświetniła mi czas świąteczny i styczeń. "Dobre wychowanie" autorstwa Amora Towlesa przeniosła mnie do Nowego Jorku lat 30. ubiegłego wieku. Tłumaczenie zawdzięczamy Annie Gralak.


Jestem świeżo po lekturze i muszę przyznać, że ciężko mi określić krótko i jednoznacznie, czego dotyczy fabuła. Zaliczyć ją na pewno trzeba do powieści obyczajowych. Nie zdradzając niepotrzebnie treści - poniżej najpierw rzut na tylną okładkę:


Główna bohaterka zatapia się niemal zupełnie przypadkiem wraz z przyjaciółką, czy też w zasadzie za jej sprawą, w świat zupełnie sobie dotąd nieznany. Kiedy dziewczyny poznają młodego bankiera nie wiedzą jeszcze, że kolejny rok będzie stopniowo przynosił konsekwencje tego jednego wspólnie spędzonego wieczoru. Generalnie powiedzieć należy, że wiele kręci się właśnie wokół zachowania, przestrzegania zasad, wpasowywania się w sytuacje, których nierzadko chcielibyśmy uniknąć. A w tle "Zasady uprzejmości i dobrego zachowania w towarzystwie i rozmowie spisane przez młodego George'a Washingtona". 

Momentami z zapartym tchem śledziłam, co przyniosą kolejne tygodnie, a następnie miesiące tej ciekawej znajomości Katey i Tinkera, obfitującej w całą paletę uczuć, z Eve cały czas gdzieś pomiędzy tym dwojgiem, nawet niekoniecznie obecnej namacalnie. Ale czy to faktycznie Eve jest tu tą trzecią?Emocje i uczucia kiełkowały u jednych bohaterów powoli, innych prędzej, jednakowo jednak wzrastały na niepewnym gruncie jutra, by błyskawicznie ewoluować w miarę budowania sytuacji i rozwoju fabuły. 

To co jeszcze bardzo spodobało mi się w tej książce, to jej oprawa. Okładka jest prześliczna, przednia część okładki i grzbiet elegancko mienią się złotymi pasmami. Bardzo miło jest na to patrzeć. Zdjęcie ilustruje jedną ze scen zawartych w treści, tak przynajmniej ja to odbieram, choć kobieta na zdjęciu nie do końca odzwierciedla ten nastrój, w jakim mogła znaleźć się w tamtym momencie Eve. Ale gdyby tak przenieść tę scenę w inne miejsce...

Finalnie byłam mimo wszystko zaskoczona i potrzebowałam trochę czasu na ułożenie sobie po kolei przebiegu tej historii. Nie jestem jednak zawiedziona. Mogę polecić z ręką na sercu.


Druga książka to "27 śmierci Toby'ego Obeda" napisane przez Joannę Gierak-Onoszko. Już w tym momencie mogę śmiało stwierdzić, że jest to bardzo ciekawy i wart przeczytania reportaż. Zaliczam go do serii trudnych tematów, o których ludzie zwykle milczą, a o których mówić niestety - szczególnie obecnie - wręcz trzeba. Póki co jeszcze jestem w trakcie lektury.